O mnie

Moje zdjęcie
Poznań, Wielkopolskie, Poland
Kontakt: witold.wy@wp.pl

poniedziałek, 7 listopada 2011

Los Uśmiechos

Był sobie pewien człowiek. Codziennie wstawał by się uśmiechać. W północnym biegu Rio Grande mówili o nim Los Uśmiechos bo ciągle cieszył bułę. Wstawał – cieszył się, spał – cieszył się, jadł – cieszył się, zrobił sobie głodówkę i też się cieszył. Chodził po swoim Pueblo i starał się wszystkim przekazać odrobinę optymizmu, ciepła i dobrej nowiny. Gdy ktoś był smutny pocieszał go. Gdy ktoś stracił wiarę w siebie podnosił go na duchu. Gdy ktoś był radosny cieszył się razem z nim. Pewnego dnia do Pueblo przyjechał Los Malkontentos i rzekł:
- z czego się tak - kurka rurka - cieszysz?
- z niczego – urodziłem się by być szczęśliwym.
- i nigdy nie byłeś nie byłeś smutny?
- nigdy.
- to skąd wiesz, że jesteś szczęśliwy skoro nigdy nie byłeś smutny?
Los Uśmiechos zamyślił się poważnie spojrzał na chmury i odpowiedział:
- nie wiem, po prostu czuję, że inaczej nie umiem – tak jak wiatr popycha chmury, rolnik sieje zboże, ksiądz głosi ewangelię a policjant łapie złodziei, tak ja się uśmiecham.
- a gdy ktoś umiera, nie jest Ci smutno?
- wtedy staram się wierzyć, że idzie do nieba.
- a gdy kogoś coś boli, nie jest Ci smutno?
- wtedy myślę, że jego ból uczyni go silniejszym.
- a gdyby ktoś Tobie wyrządził krzywdę?
- a czemu miałby to zrobić?
- ludzie są źli i zawistni, nie lubią gdy komuś jest lepiej.
- wtedy będę mógł się do nich uśmiechnąć i powiedzieć, że im wybaczam.
Los Malkontentos podrapał się po gęstej brodzie odszedł parę kroków w zamyśleniu, po czym wrócił i zapytał
- a czemu to robisz?
- bo szczęście to wartość – można ją przekazać tak jak rzecz czy pieniądze.
Mówiąc to Los Uśmiechos obdarzył Los Malkontentosa uśmiechem, a ten poczuł, że nie jest już tak smutny, przez chwilę odwzajemnił uśmiech, lecz później posmutniał, ponieważ coś stracił – stracił cząstkę swojego smutku.

Mała seria z optymistą, motywatorem i Los Uśmiechosem Michałem Grześkowiakiem. Może i Wam coś z tych zdjęć do myślenia.
Polecam także Michowego bloga >>>http://michalgrzeskowiak.pl/




Mała seria z optymistą, motywatorem i Los Uśmiechosem Michałem Grześkowiakiem.
Polecam także Michowego bloga >>>http://michalgrzeskowiak.pl/

czwartek, 3 listopada 2011

Mistyczne podróże

Święto zmarłych to nie tylko okazja do wspomnienia zmarłych, spotkania z rodziną, ale również do odwiedzenia starych zakątków. Ja odwiedziłem moich dziadków.
W wieczór poprzedzający święto zmarłych, udałem się na pole nieopodal domu. Wychodząc z oświetlonego domu, potrzebowałem chwilę by wzrok przyzwyczaił się do ciemności. To co ukazało się moim oczom było z pozoru normalne, a jednakowoż niezwykłe. Pole zasnute było mgłą, po jego obu stronach dwie brzozy niczym wieże,  a ponad niebo czyste i wyraziste z całym bogactwem gwiazd i galaktyk. Od frontu dochodziły gdzieś odgłosy żurawi, z tyłu w oddali szum samochodów z położonej nieopodal szosy, u góry jakiś samolot odbijał się echem. Ileż poezji może znaleźć się na jednym polu pełnym trawy i ziół? Brzozy niczym wieże u niebiańskich bram, mistyczne przejście, pomiędzy rzeczywistością a metafizyką, zwykłością a nieskończonością. Walka odgłosów toczona przez żurawie głoszące nieśmiertelność, a dźwiękiem silników przypominających o codzienności, a to wszystko w aurze pradawnych dziadów. Nie wiem czy jest niebo, ale jeżeli wygląda tak jak to co widziałem to musi być tam pięknie.


Ciemne pole, czas naświetlania 30min, te białe kreski to gwiazdy, pozdrawiam